info

archiwum

linki

layout

zawile
Link :: 27.11.2008 :: 22:18
czasem tęsknię za życiem prostym za myślami o tym, co podstawowe...
wiem, że gdybym była mniej świadoma tych wszystkich egzystencjalnych pawiów, byłoby mi lżej.

pech albo szczęście jednak chce, żebym była taka wiecznie egzystencjalnie cierpiąca i buntująca się ...ciągle ciągle
Komentuj (10)


ananasy z naszej klasy
Link :: 26.11.2008 :: 15:07


to zdjęcia asiowe czyli przez asię stworzone
Komentuj (7)


tam byłam!
Link :: 20.11.2008 :: 00:03



OTO MOJA MUZA Z CZASU STUDIOWANIA



TO JA JESTEM KSIĘŻNICZKĄ TEGO POCIĄGU...




MOJE PRYWATNE RUMAKI - tzw. jednorożce





Wariacje na temat białej damy




PRZYCZAJONY TYGRYS




GALERIA NA MOJEJ DŁONI - TO PRAWIE JAK TRZYMANIE WIEŻY EIFFLA






A TAK WYGLĄDA SIĘ DZIEŃ PO




A TAK GODZINĘ PRZED POWROTEM DO DOMU ':(
Komentuj (11)


tango mordęgo
Link :: 14.11.2008 :: 22:20
kładę się do łóżka
zamykam oczy
śpię
przestawiam nastawiam budzik
zapominam włączyć głos
rano trauma późno wstałam
zaczyna się pogoń za moimi karteczkami i innymi duperalami

...raz dwa trzy dziś z pracy wylatujesz ty...

to żart jeszcze nie teraz - zdążyłam
kawy kawy o bogowie dajcie kawy - kawę piję po trzeciej lekcji
zaczęłam już warczeć i przepychać się w stronę pokoju nauczycielskiego, niepostrzeżenie rozpychałam się łokciami na schodach
kawa uspokoiła mnie
oczy jednak nadal się sklejały
a kiedy skupiałam się na nich to mówiłam lisa zamiast rysa
i takie tam dyrdymały czy też Karusiowe duby smalone

lekcje
lekcje
zastępstwo och ech nie znoszę
jedynka na nauczaniu indywidualnym wyrzuty sumienia
ale należała się ...
oj oj do domu szybko szybko
pakuję pakunek dla dzidziusia
panowie korepetytanci
raz dwa
raz dwa
i już jakaś mała kasa
nie zdążyłam dzidziusia odwiedzić ...
i już padam na twarz
łóżko
łóżko
jutro znowu wstawać
i do Opolaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaa



Moje tygodniowe tango mordęgo moje własne
to grzmi w uszach mych
Komentuj (4)


dane nie do odzyskania
Link :: 08.11.2008 :: 22:18
niestety nagranie jedyne w swoim rodzaju przeminęło z wiatrem, nie udało się go odzyskać, mimo szczerych chęci i prób wykraczających poza mój niewielkich rozmiarów rozumek komputerowy...
co do tego czy można zresetować pewne rzeczy dotyczące naszych emocji, uczuć - chwil szczęścia - to myślę, że nie, panta rei i pstryk iskierka gaśnie, a my gonimy w odmętach za niknącym płomieniem nadziei...


obcięłam się bardzo - to taka metafora
Komentuj (9)


podobno
Link :: 02.11.2008 :: 23:40
dowiedziałam się, że podobno można odzyskać pliki utracone przez format dysku, ciekawe czy człowiek też ma taką opcję?
Komentuj (6)


ona nie zna czasu
Link :: 21.10.2008 :: 22:37
Paulina W. leży. Czasem spogląda na zegar, zegarek, nasłuchuje odgłosu dzwonów z wieży kościelnej...ale każdy z tych mierników pokazuje czas nieprawdziwy, wszystkie te czasy nie są jej czasem. Ona nie zna jego miary, gdyby nie popędzanie rachunkami za prąd i czynsz, Paulina W. leżałaby długo, myślałaby jak pomóc dzieciom z ciemnych zaułków ślepych uliczek. Może stworzyłaby receptę na szczęście.
Komentuj (10)


to ona jest ofiarą
Link :: 19.10.2008 :: 18:35
Paulina W. szła szybkim energicznym krokiem, przemierzając znaną od lat ulicę Ofiar Terroru. W tej chwili - na tym wystarczająco długim odcinku - nie za długim, ale też nie za krótkim, by dokonać bilansu swego życia, zdała sobie sprawę, że krwawi. Czuła ten smak metalu i co gorsza nie mogła się go pozbyć - nie pomogły nawet słynne dwie kalorie, bo wszystko co przychodziło z zewnątrz chciało ją rozerwać. Woda sprawiała, że krztusiła się, powietrze rozrywało jej płuca na maleńkie napuchnięte poduszeczki, które nie filtrują organizmu, ale sprawiają, że zastyga.

Paulina W. stanęła przed drzwiami nie swojego mieszkania, oparła głowę o zimną framugę i modliła się, żeby jakiś elf, skrzat, nawet sam diabeł podał jej do ręki klucze, aby pomógł jej unieść dłoń i trafić do zamka.
Na czole miała perlisty pot - który uśmiechał się, bo zaatakował jej zawsze idealną cerę, tworząc na niej warstwę toksycznej mazi.

Paulina W. przeżyła podróż przez ulicę Ofiar Terroru, żyła jeszcze wiele żałosnych i trudnych dni. Miała zawsze szeroko otwarte oczy - chodziła wolniej, bo w przeciwnym razie czuła jak depcze bezlitośnie domy wielomilionowych kolonii mrówek, jak niszczy obcasami ziemię, jak wbija się w jej ciało, bo na ulicy Ofiar Terroru nie było chodnika, były tylko kałuże na poboczu i popękany asfalt.

Paulina W. od czasu, kiedy ktoś dał jej do ręki klucze i wprowadził do mieszkania, w którym padła jak manekin z wystawki miejscowego sklepiku Pani Ewy- Twój Styl, czuła więcej i wiedziała lepiej. Zdawała sobie sprawę z wszystkich machlojek władców tego świata...
Komentuj (9)


fasolki
Link :: 30.09.2008 :: 17:52
dziś podczas rozchodzącego się wszędy zapachu palonych kotletków z dziwnej bliżej niezidentyfikowanej masy ( w skład której wchodzi kalafior, jajka gotowane i purre ziemniaczane) pomyślałam, że życie wcale nie jest jak pudełko czekoladek, ale jest jak paczuszka fasolek Harrego Pottera...
mój punkt widzenia pozwala mi uzasadnić fakt, że życie uczy nas doceniać różne smaki, karmi nas fasolkami przypominającymi smak porzeczek w ciepły letni dzień, ale możemy nagle, bez jakiegokolwiek ostrzeżenia trafić na fasolkę o smaku wymiocin...ot taka sobie życiowa teoria fasolkowa
Komentuj (17)


nie fikaj...
Link :: 20.09.2008 :: 15:23
Mam 28 lat i ciągle fikam, chociaż wydawałoby się, że fikanie przystoi jeszcze osiemnastolatce, jednak z całą pewnością nie mi, ale to ja ( Pani Ponia - 28-letnia nauczycielka) o fikanie zostałam posądzona podczas rozmowy z Szefowymi ( w liczbie dwóch). Dowiedziałam się też, że jestem wredna i inteligentna ( słowa vice), a także że jestem głupia i wredna ( dyr.). Dwa razy powtarza się wredna hmmm, aż dziwne, że tyle osób mnie lubi ;).

Nie wiem jak to będzie, ale nie mam zamiaru się dać...nie mam zamiaru przytakiwać, nie mam zamiaru pozwolić na to, żeby udało im się mnie zastraszyć, chociaż istnieje prawdopodobieństwo, iż zrobią wszystko, żeby się mnie pozbyć z tej szkoły...
Komentuj (7)